Bajki na zamówienie

Bajki pobudzają naszą wyobraźnię. W czasach gdy jesteśmy atakowani niezliczoną ilością gotowych obrazów, treść przeznaczona wyłącznie do słuchania (odczytania) może stanowić niezastąpiony bodziec dla naszej wyobraźni. Dotyczy to zwłaszcza młodszych dzieci, których umysły są chłonne jak gąbka, a pobudzanie ich w młodym wieku ma szansę zbudować kopalnię dobrych pomysłów na dalsze lata.

Jeżeli chcesz poczytać dziecku spersonalizowaną bajkę, która będzie stworzona z myślą o jego cechach, potrzebach i talentach, zamów ją u nas! 

bajki


Zamów dziecku spersonalizowaną bajkę!

Być może Twoje dziecko przesadnie korzysta z elektroniki, telefonu czy tabletu, konsumuje znaczną ilość gotowych obrazów, które rozleniwiają umysł. Jeśli tak, to dobry pomysł, by podsunąć mu alternatywną propozycję, która szybko przykuje jego uwagę – w końcu to dziecko może stać się jej głównym bohaterem! Bajka na zamówienie zostanie przez nas napisana zgodnie z Twoimi wytycznymi. Jak to działa?

  • Możesz mieć już gotowy pomysł na opowieść, a możesz nam zostawić wymyślenie fabuły. 
  • Twoje dziecko może być główną postacią! Wystarczy, że podasz imię dziecka, jego wiek i wszystkie szczegóły, które są według Ciebie ważne.
  • Jaką wartość ma przekazywać bajka? Być może jest coś konkretnego, co chcesz dziecku przekazać? Daj znać!
  • Czy bajka ma być pełna humoru, czy też raczej poważna? Zdecyduj o jej nastroju.
  • Możesz zamówić bajkę w formie wiersza lub prozy.
  • W formie wiersza nasze bajki zazwyczaj sięgają 2 stron A4, zaś w formie opowieści pisanej prozą – do 5 tys. znaków ze spacjami. Jednakże długość bajki ustalamy też indywidualnie – jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje.
  • Wypełnij formularz, a my zajmiemy się resztą!

Bajka na zamówienie – niezwykły prezent

Zamów dla swojego dziecka bajkę na wyłączność! Bajkę, której nie ma nikt, której nikt wcześniej jeszcze nie słyszał. To może być ciekawy, spersonalizowany prezent oraz piękna forma edukacji połączonej z rozrywką. Oderwij dziecko od gry na komputerze. Daj mu posłuchać czegoś nowego i oryginalnego! Gwarantujemy kreatywną opowieść, również w formie wierszowanej, która na długo zapadnie w pamięci Twojego dziecka. 

Przykłady bajek wierszowanych

Nie chce mi się

Siedział Adaś na fotelu,
i to już od godzin wielu.
Telewizor miał włączony,
obok leżał popcorn słony.
Woła mama: „Wynieś śmieci!”,
a on na to: „Bajka leci”.
Mama prosi: „Pomóż tacie!”,
a on: „Jakoś radę dacie”.
Mówi tata: „Dość, Adamie,
przydajże się teraz mamie”.
Adaś jęczy: „Nie chce mi się!
Teraz leci film o lisie”.
Siostra na to: „Czy zagramy?”.
On zaś: „Spytaj lepiej mamy”.
Wreszcie skończył oglądanie.
„Tato, tato, mam zadanie.
Czy pomożesz?” – rzekł przejęty.
„Teraz jestem dość zajęty”.
No to mama! „Może potem.
Teraz mam na film ochotę”.
Siostra głową też kiwnęła,
bo zabawą się zajęła.
Adaś zrobił minę smutną.
Czy pomagać jest tak trudno?
Siedział w złości sam, bez słowa,
ale później pożałował,
bo zrozumiał ich przesłanie:
że jest ważne pomaganie.
Pomógł w kuchni, śmieci wyniósł,
siostrze porcję dał budyniu
i przeprosił wszystkich wokół.
Mama, tata, siostra – w szoku!
Siedli razem do zadania.
Wielka jest moc pomagania!

Zabawkowe pogawędki

Szóste urodziny Krzysia się zbliżały,
a prezenty w szafie na niego czekały.
A że się nudziły – trzy dni im zostały –
to postanowiły zrobić konkurs mały:
który z nas najbardziej chłopcu radość sprawi?
Którym Krzyś najwięcej będzie chciał się bawić?
Pierwsze głos zabrało autko terenowe:
„Dla mnie Krzyś na pewno szybko straci głowę!
Można mną sterować, pilot mam w zestawie.
Chłopiec da się ze mną ponieść wnet zabawie!”.
Elektryczny robot huknął cyber-śmiechem.
„Ze mnie Krzyś największą będzie miał uciechę!
Umiem chodzić, mówić… Funkcji to mam wiele.
Szybko więc zostanę jego przyjacielem”.
Gra komputerowa, gdyby rękę miała,
to lekceważąco by nią pomachała.
„Tak się, drodzy, składa, że gdy MNIE dostanie,
to czas jego wolny zmieni się na granie”.
Słysząc to, telefon, model całkiem nowy,
Zaraz rzekł spokojnie: „Zwą mnie: komórkowy.
Jestem z was najdroższy. Nie ma ze mną nudy.
Na nic będą wasze gry, rozrywki, trudy.
Gdy Krzyś mnie zobaczy, już mnie nie zostawi.
Jaki inny prezent miałby szczęście sprawić?”.
Rozmawiały jeszcze prezenty przez chwilę.
Tylko jeden jakoś nie czuł się na sile,
aby się odezwać. Miał się za zbędnego.
Sądził, że w nim nie ma nic nadzwyczajnego –
ani żadnych funkcji, ani też pilota,
jego ważną cechą była więc… prostota.
Nie był niczym więcej, jak szmacianym misiem.
Babcia go uszyła, by się bawił z Krzysiem.
Chciała coś od serca dać wnusiowi swemu.
Miś się jednak wstydził. A wstydził się temu,
że wciąż porównywał swoje możliwości
z resztą konkurentów. Nie krył swej zazdrości.
Kiedy wreszcie przyszedł dzień wyczekiwany,
dostał Krzyś prezenty. Był uradowany,
gdy zobaczył autko, a później robota.
Na grę też się cieszył, w końcu nie dziwota.
Z telefonu długo jeszcze się radował,
jednak gdy z pudełka misia wypakował,
mocno go przytulił. Nie chciał go zostawić.
I chociaż nie tylko z nim się lubił bawić,
miał go wciąż przy sobie, nawet w swoim łóżku.
Miś na zawsze został już w jego serduszku.
Choć inne zabawki w końcu się zniszczyły,
On go nie opuścił. One – opuściły.

Najlepsze ciasto

Dzień był piękny za oknami,
zatem Nina, z rumieńcami,
poszła z mamą w stronę miasta,
aby kupić ser do ciasta.
Wciąż zerkała mała Nina
po chłopakach i dziewczynach,
co po drodze ją mijali
lub gdzieś z boku sobie stali.
Pokazując swoje nerwy,
plotła Nina wciąż bez przerwy:
„Jakie ona ma buciki,
jakie tamta ma trzewiki!
Też chcę takie. Ja mam brudne.
Ależ są jej spodnie cudne!
A ten chłopak to ma pieska.
A ta czapka jest niebieska,
ja mam żółtą, ja mam brzydką,
wyszywaną starą nitką!
Ta, co stoi tam schylona,
lepszy model ma smartfona.
Też mi chyba się należy!
Tyle modnej tu odzieży
i torebek, i płaszczyków,
droższych mych odpowiedników…
Również pragnę mieć te rzeczy!
Mamo, chyba nie zaprzeczysz,
że to jest niesprawiedliwe?”.
Mama oczy swe troskliwe
wprost na Ninę odwróciła,
ale wciąż nic nie mówiła.
Kiedy zaś wróciły z miasta,
dała mama ser do ciasta.
W całym domu tak pachniało,
że wnet Ninie się zachciało
zjeść sernika, choć kawałek.
Mama odłożyła wałek.
„Zaraz ciasta ci ukroję,
jednak teraz wciąż się boję,
że ktoś lepsze upiekł może.
Chętnie najpierw cię powożę
po znajomych i sąsiadach,
abyś mogła na tych zwiadach
sprawdzić innych też kucharzy.
Może lepszy się nadarzy?”.
Nina nic nie rozumiała.
Inne ciasto by jeść miała?
Po co? Sernik stał koło niej!
Mama splotła swoje dłonie.
„Coś ci powiem, więc uwaga:
zazdrość wcale nie pomaga,
gdyż nie można mieć wszystkiego.
Trzeba dostrzec coś dobrego
w tym, co sami posiadamy.
Doceń zatem wypiek mamy
lecz i wszystko, co jest twoje.
Teraz ciasto ci pokroję”.
Nina lekcję zrozumiała.
a gdy ciasto zajadała,
to do wniosku doszła tego,
że nie musi mieć wszystkiego,
co najlepsze jest na świecie.
A czy wy już o tym wiecie?